Istnieje moment w życiu każdego faceta – prawie każdego – kiedy spotyka kobietę, której uśmiech wywołuje u niego uczucie motylków w brzuchu. Na myśl o niej rozpływa się w fantazji. Czuje do niej pociąg – i to nie tylko seksualny, lecz również zupełnie z innej kategorii. Dosięgają go wyższe uczucia. Spotkania stają się jedynym sensownym elementem jego życia, a celem staje się uszczęśliwianie swojej wybranki. W pewnym momencie pojawiają się gesty jak trzymanie za dłonie, delikatne pocałunki i powoli rysowane są najpierw bliskie, a potem dalekie plany na życie. Tak oto powstał związek kobiety i mężczyzny. Po bliżej nieokreślonym czasie – najczęściej w momencie usamodzielnienia się – dochodzi do przełomowego momentu. Czas działający na korzyść staje się spoidłem, które uzależnia od siebie dwójkę ludzi. Kiedy już nic nie stoi na przeszkodzie – powoli wkraczają rozmowy o zaręczynach, ślubie. Mężczyzna kupuje pierścionek zaręczynowy, aranżuje bajeczną sytuację rodem z amerykańskich filmów, a następnie pada na kolana i wypowiada magiczne pytanie – „czy wyjdziesz za mnie?”. Oczywiście w poprawnie rozwijanej relacji jest to pytanie bardziej retoryczne. Zwykle po okresie roku zaręczona para uświęca swój związek już poprzez ślub wiążąc się ze sobą na całe życie. Tak powstaje nowa rodzina.